Sobota, 2 luty
Panamski karnawał to naprawdę coś szczególnego – przez całe cztery dni, praktycznie 24 godziny na dobę, WSZĘDZIE rozbrzmiewa reggaeton i salsa. Sąsiedzi nie będą się skarżyć, jeśli przez całą noc gra się głośną muzykę, podczas gdy oni chcą spać. Za to zemszczą się następnego ranka podkręcając głośniki na max o godz. 7 rano, gdy imprezowicze położą się spać J
Część miasta zamyka się dla ruchu drogowego i tutaj odbywają się wszystkie imprezy. Przed wejściem należy jednak przejść przez kordon policji (której zresztą jest mnóstwo) i kontrolę osobistą. W ten sposób na teren karnawału nie dostaje się broń ani szklane butelki. Rano odbywa się impreza pod nazwą ”culecos”, która polega na tym, że ludzie tańczą na ulicach w rytm muzyki, która dochodzi z rozstawionych wszędzie gigantycznych głośników, i co chwilęza pomocą gumowych węży polewani są wodą z ogromnych cystern. W przeciągu kilku sekund jest się zupełnie przemoczonym, lecz ubranie bardzo szybko wysycha na słońcu – i znowu jest się gotowym na ponowne zmoczenie! Tak przebiega większość przedpołudnia, po czym przez miasto przechodzi parada nazywana ”comparsa”, jaką znamy z brazylijskiego karnawału – z przystrojonymi pojazdami, wiozącymi ludzi poprzebieranych w bajeczne stroje i kobiety w fantastycznych sukniach.
Tego dnia opuściliśmy teren karnawału przed paradą, tak więc musimy ją obejrzeć innego dnia. Za to zostaliśmy dokładnie polani kilka razy i potańczyliśmy w rytm reggaeton’u.
Wieczorem wybraliśmy się znowu do miasta. Zaplanowaliśmy pójść na dyskotekę, która odbywa się pod gołym niebem, lecz po przyjeździe okazało się, że było tam tyle ludzi i wejście było tak drogie, że zrezygnowaliśmy i przyłączyliśmy się do innych gości, którzy zaparkowali swoje samochody na terenie naprzeciwko dyskoteki, po drugiej stronie ulicy, i tańczyli do dźwięków własnej muzyki. W naszej grupie było już wtedy łącznie 19 osób i 6 samochodów, jako że cały czas ktoś nowy przyjeżdżał do naszego domu – było naprawdę świetnie! Jednakże dość szybko przekonaliśmy się, że nie jesteśmy w stanie wytrzymać aż tyle, co pozostali, o połowę od nas młodsi – po jakimś czasie mieliśmy dosyć głośnej, różnorodnej muzyki, puszczanej z głośników kilku samochodów naraz, więc wróciliśmy do domu aby pójść spać stosunkowo wcześnie, tzn. około północy.